adopt your own virtual pet!

   
Bajkowa twórczość Zuzanki
(15 stycznia 2008)

Zuzanka oglądała z Mamą ilustracje, wykonane kiedyś dla wydawnictwa, na jednej z nich była stonoga.
I nagle opowiedziała taką bajkę o stonodze:-)
(zapisane tak jak mówiła)

BAJKA O STONODZE
Dawno temu była sobie stonoga.
Szkoda stonogi bo szła na pieszo, bez pieluszki.
- Nie czuję się dobrze - powiedziała stonoga do pana. Do pana Patyczka.
Pan Patyczek przyniósł torbę do badania stonogi.

Niestety ciągu dalszego nie było, bo Zuza zaraz pobiegła po torbę "Małego lekarza" i przeprowadziła gruntowne badanie Mamy:-)
Mama nie dowiedziała się też kim był tajemniczy Pan Patyczek, może lekarzem?:-)
Ale zapowiadało się ciekawie:-)

   
Zuzanka skończyła 2 latka!!!
(23 grudnia 2007)

Wszystkiego najlepszego Zuzanko!!

Dziękujemy Zimorodkom 2005 za piękne kartki i życzenia!!

 
   
Zuzanki Gadanki
(październik- grudzień 2007)
Zuzance nie działa latarka. Włącza ją i wyłącza, ale światła brak.
Nagle Mama słyszy:
- Ojejku! Kurcze matko! Zepsuło sie!

Sąsiedzi remontują mieszkanie: wiercenie z udarem, burzenie ścian, krótko mówiąc cicho nie jest. Zuza ogląda gazetę z świątecznymi choinkami.
Nagle odkłada ją i mówi podirytowana:
- Mamusiu, ja nie mogę czytać w tym hałasie!

Zulka wykąpana, przebrana w piżamkę, kładzie się do łóżeczka, ziewa
i po chwili teatralnie wzdycha:
- Jestem taka zmęczona... kładę się spać.

Wieczór, Zuza przed kąpaniem jeszcze stuka coś na klawiaturze laptopa.
- Zuziu, przygotowałam Ci kąpiel.
- Mamusiu teraz nie mogę, jestem zajęta! Piszę mejła!

- Mamo, włącz laptoka.
- A co chcesz robić? I nie zapomniałaś o magicznym słowie?
- Mamusiu, proszę włączyć laptoka, chce pisiu-pisiu.

W ciąży Mama nie ma ochoty na słodkie rzeczy, ale akurat wieczorem naszła Mamę ochota na czekoladowego batonika. Zuza zobaczyła jak Mama go je, uśmiechnąła się, wyciągnęła paluszek w stronę Mamy
i powiedziała:
- Mamusiu, JEDNAK lubisz czekojadę:-)

Cała rodzinka jechała samochodem, Zuzce zachciało się pić mleka.
- Mamo, mamo chce mjeka!
- Zulko w samochodzie nie mam mleka, mogę dać Ci herbatkę.
- Nie Mamusiu, PRZECIEŻ chce mjeka!

 
   
Epoka lodowcowa II
(28 września 2007)

Zulka oglądała po raz pierwszy Epokę lodowcową II.
Jest taka scena gdy wieczorem dwa mamuty idą spacerkiem przez las, splatają swoje trąby...
a Zuza w tym momencie komentuje:
- Nio, a teraz buzi! Buzi!
:-))))

 
   
Zuza na zakupach
(3 wrzesnia 2007)

Mama poszła z Zulką na zakupy. Najpierw spożywcze - minęły bez urozmaiceń. Potem odzieżowe - Mama chciała sobie kupić brązowe spodnie, co by pasowały do nowego płaszczyka:-)
Już w sklepie, Mama spodnie znalazła i weszła razem z Zulką do przymierzalni. Na początek kiedy Mama stała już w majtkach, dziecko odsłoniło zasłonkę i zawołało na cały sklep: "a kuku!" No suuper:)
Mama założyła nowe spodnie i ogląda się w lustrze. A Zuza:
- Nie Mamo. To nie.
- Zuziu, ale co Ci się nie podoba? Spodnie?
- Tak - przytaknęła Zuza. I zaraz powtórzyła - Mamo, to nie.
- A jeśli nie te, to jakie spodnie?
- Tooo! - rozpromieniła się Zuzanka - Dźinsy! - i pokazała na Mamy spodnie na wieszaku.
- No tak, ale dżinsy mama już ma, teraz chciała sobie kupić inne.
- Mamo nie. Dźinsy! Dzidzia dźinsy - i pokazała na swoje dżinsy co zapewne miało być argumentem nie do podważenia. Skoro ona nosi dżinsy mama też powinna i już!
Mama spodni nie kupiła bo okazały się za luźne w pasie.
Ale ogólnie ubawiła się słuchając komentarzy 20 miesięcznej panienki:-))

 
   
Gadu gadu nocą, gadu gadu w dzień....
(23 sierpnia 2007)

Zuzanka skończyła 20 miesięcy i niesamowicie się rozgadała! Czy pomógł w tym wyjazd z Rodzicami na wakacje czy moc wrażeń którymi chciała się podzielić - nie wiadomo. Wiadomo jednak że gada i gada
w dzień, w nocy przez sen gada, po prostu nadaje na okrągło!!

Zuza na widok morza: - O jaaa! O nie! O nie! O jaaa!!

Wieczorny spacer nad morzem, Zuzanka zobaczyła smażalnię ryb.
- Mama! Jibę daj!

Zuzanka razem z pluszową kaczką siedziała pod kołdrą w swoim łóżeczku. Nagle wyjęła rączkę spod kołdry, potrzymała ją chwilę w powietrzu i Mama usłyszała:
- Oć kako. Nia kapi. (chodź kaczuszko, nie pada)

W sklepie. Mama przeglądała rzeczy na wieszakach, Zuzanka oczywiście też. Co chwilę przybiegała do Mamy niosąc jakąś rzecz.
- Mamo, a to? A to?
- Mamo, o jaa! Meee meee (i pokazała koszulkę z wizerunkiem owieczki)
Nagle na twarzy Zulki Mama dostrzegła charakterystyczne skupienie, a potem w sklepie rozległ się konspiracyjny szept:
- Mamo! Kuuupa! Kupa!

Wieczór. Zuza patrzy przez okno.
- Tato, o jaa! Luna! O nie! Psi jebo! (tato, księżyc, śpi niebo - w wolnym tłumaczeniu: jest wieczór:-))

Zuzanka siedziała na podłodze i rysowała kredkami. Mama przechodząc obok poczuła charakterystyczny smrodek...
- Zulko, chyba w pieluszce jest kupa?
- Oj tak - westchnęła Zulka

Obiad.
* Zupa z klopsami. Mama na łyżce podaje Zulce zupę.
- Nia - odmawia dziecko
- Nie chcesz? Przecież lubisz tą zupkę
- Klopsia. Cie klopsia!

* Potrawa z kurczakiem
- Kurćaka! Tata kurćaka daj!

Ze słownika Zuzanki cz.2
Niuniu - Niuniek (nasz kot)
kołaje - korale
okułaje - okulary
kumba - gumka do włosów
gaba - szuflada
kopa - koparka
myniu myniu - jedzenie
piciu - picie
mjeko - mleko
kapi - pada deszcz
dółka - dziura, dół

 
   
Aniołek i diabełek
(10 lipca 2007)

Aniołek - słodki i grzeczny Diabełek - "porządkuje" szafę
 
   
***
(7 lipca 2007)

Mama poszła do łazienki umyć włosy. Zulka zaraz za nią.
- Ok Zuzanko, jeśli nie będziesz przeszkadzać możesz się tu pokręcic w pobliżu.
Na co Zuza, wyszła do przedpokoju i zaczęła się kręcić w kółko....:-)

***

Ranek, rodzinka w kuchni. Tato przygotowywał śniadanie, Zulka pokręciła się po kuchni i poszła do pokoju oglądać bajkę. Ponieważ przy stole są tylko dwa taborety, Mama przynosi sobie trzeci dla siebie, bo Zuzanka dawny taboret Mamy zaadaptowała jako swój.
Skoro Zulka poszła do pokoju, Mama postanowiła usiąść na odzyskanym siedzisku. Minęło pare minut, do kuchni wpała Zuza. Stanęła w progu, oceniła sytuację i powiedziała:
- Mami dada - i zamachała raczką w kierunku przedpokoju
- Włączyć inną bajkę? - zapytała Mama
- Nia - dziecko pokręciło glową - Mami, dada - i chwyciło Mamę za rękę
Mama zeszła z taboretu i poszła za Zuza do przedpokoju. Tam nieoczekiewanie, Zulka puściła rękę Mamy, zrobiła w tył zwrot i biegiem dopała toboretu i momentalnie wdrapała się na niego.
- Hiii hiii - zaśmiało się zadowolone dziecko
Mama stała nieco zaskoczona, a Tato podsumował:
- No ładnie Cię podsiadła:-)))

 
   
Jaskółka:-)
(20 czerwca 2007)

Zuzanka dostała w poniedziałek nowe łóżeczko. Z baldachimem:-) Radość dziecka była PRZEOOOOGROMNA!
Po dwóch dniach Zulka opracowała nową metodę wchodzenia do łóżeczka, oraz zestaw ćwiczeń gimnastycznych:-)

 
   
Łazienkowe akrobacje, czyli do czego może służyć umywalka:-)
(15 czerwca 2007)

 
   
Dobre, mniam mniam
(7 maja 2007)
 
Zestaw Małego Podróżnika
(2 maja 2007)

Dłuugi weekend majowy. Ładna pogoda, wolne dni - Rodzice postanowili zatem gdzieś wyjechać.
Mama pakowała właśnie dużą torbę podróżną. Pakowanie przypominało trochę "syzyfowe prace" - co Mama włożyła do torby - Zulka zaraz wyjmowała.
Mama znalazła na to sposób:-)
- Zulko, jedna kieszeń w torbie jest dla ciebie. Zapakuj sobie tam co chcesz:-)
Zuzanka ochoczo zabrała się za pakowanie. Biegała po mieszkaniu i znosiła do torby różne rzeczy. Pod koniec Mama dyskretnie zajrzała co Zuzka zapakowała.
3 książeczki, czapka, karta kredytowa, butelka z herbatką, mis przytulanka i komórka.
Niezły Zestaw Małego Podróżnika:-))

 
   
Zrób to sam - dekoracja ścian!
(4 kwietnia 2007
)

Zuzanka oglądała bajkę, układając przy tym klocki. Mama pomyślała, że w tym czasie może spokojnie umyć włosy. Poszła do łazienki a dziecko nadal bawiło się w pokoju. Co jakiś czas Mama nadsłuchiwała co się dzieje i słyszała jakieś lekkie szuranie i pukanie - więc pewnie dziecko nadal się bawiło.
Po jakimś czasie wyszła z łazienki i zaraz zajrzała do pokoju. Zuzanki nie było. W kuchni - nie, w drugim pokoju - też nie. Hmm, gdzie ona się schowała?
Nagle Mama usłyszała szuranie w kuchni, za szafkami, gdzie znajdował się koci kącik z kuwetą i miskami z jedzeniem. Mama zajrzała tam i ... stała tak bez ruchu dłuuuga chwilę. Oto co zobaczyła:
Trocinowy żwirek z kuwety przesypany był do kociej miski z wodą, gdzie tworzył gestą zupę żwirkową. Reszta która się nie zmieściła rozsypana była po podłodze. Zulka ozdobiona była trocinami od włosów po skarpetki! Ale najlepszy był dekoracyjny wzorek na ścianie, lodówce i szafkach - mokry odcisk rączki Zuzanki ozdobiony rzecz jasna trocinami:-)
Mama stała tak nadal i nic nie mówiła, bo mowę jej odebrało. Zulka pomyślała chyba, że skoro Mama nic nie mówi, to widocznie prace dekoracyjne podobają się jej. Z uśmiechem na twarzy zamoczyła więc rączkę w żwirkowej zupie i tłumacząc Mamie w Zuzankowum języku jak się robi wzorki, przyłożyła mokrą rączkę do ściany odciskając następne ślady...

 
   
Umiejętności techniczne 15 miesięcznego dziecka
(20 marca 2007)

Zuzanka:
- potrafi włączyć bajkę na dvd (pod warunkiem że jest już włączony telewizor i załadowana płyta),
- potrafi zrobić tekstowy zrzut ekranowy w laptopie i wkleić to do gg (nawet Rodzice nie wiedzą jak to zrobić!),
- umie włączyć i wyłączyć komórkę,
- umie włączyć i wyłączyć telewizor (czerwony przycisk na pilocie jest najatrakcyjniejszy!) i przełączać programy,
- potrafi nastawić alarm w kuchence na najbardziej niespodziewaną godzinę,
- umie wysłać sms z komórki, pusty lub z tajemniczą zakodowana treścią typu: hfdfcnkmcfdyudsf

 
   
Oj, oj
(18 marca 2007)

Zulka upodobała sobie tego dnia zakazane zajęcie - wganiatanie membrany od głośników.
Właśnie stała przy jednym i paluszkiem wgniatała wystające części głośnika, przesyłając przy tym promienne uśmiechy.
- Zuzanko, nie wolno tego robić - przypomniała Mama
Zulka z wielkim uśmiechem nie przerwała nawet na chwilę.
- Zuzka, nie wolno! - ostrzegł Tata
Na to Zuzka potwierdziła że nie wolno: chwyciła się rączkami za głowę, zasłoniła oczy i powiedziała coś w rodzaju: oj, oj :-))) Potem uśmiechnęła się i dalej dłubała przy głośniku. Rodzice prawie popłakali się ze smiechu:-)

I jak tu w takiej zabawnej sytuacji zachowac poważną twarz? To nie wykonalne:-)

 
   
Polowanie na srokę
(3 marca 2007)

Był zimny ale słoneczny dzień. Kot siedział na balkonie a Zulka, jak zwykle z buzią przyklejoną do szyby, obserwowała Przyjaciela Kota.
Nagle na balustradzie usiadła sroka! Kot spłaszczył się, położył uszy po sobie i przygotował się do skoku.
Zulka aż zaniemówiła na ten widok, potem odwróciła się do Mamy i pokazała paluszkiem na srokę.
- Kaakoo - wyszeptala konspiracyjnie.
- Tak, przeleciała sroka - potwierdziła Mama
Nagle sroka odleciała a Kot przestał udawać posadzkę na balkonie. Zulka odwróciła się do Mamy, rozłożyła rączki i westchnęła:
- Nia kako...

 
   
Reklama Velvet - na żywo
(23 lutego 2007)

Nową pasją Zuzanki stał się papier toaletowy, a dokładniej jego rozwijanie i rozdrabnianie
Rodzice siedzieli w pokoju a Zulka biegała z Kotem po mieszkaniu. Po dłużej chwili ciszy (która jak zwykle powinna dać już do myślenia:)) do pokoju w towarzystwie Kota, weszła Zulka niosąc w objęciach wielki zwój papieru toaletowego Velvet. Za nią ciagnęła się wielka wstęga łącząca ją cały czas z rolką
w łazience.
Wypisz wymaluj reklama Velvet, tylko zamiast psa jest kot, ale za to dzieje się na żywo!

- Zulko, po co Ci ten papier? - zapytała Mama
W odpowiedzi Zulka przyłożyła kawałek papieru do noska i powąchała, a potem przyłożyła go Mamie do nosa.
- Pięknie pachnie, rumiankiem - przyznała Mama - ale żeby powąchać wystarczy oderwać kawałek, nie trezba chodzić z całą rolką:-) Chodź, pokażę Ci jak to zrobić.
Mama zabrała Zuzankę do łazienki, zwijając po drodze papier a potem pokazała jak oderwać jeden kawałek. Zulka uśmiechnęła się i kiwnęła głową że rozumie.
Mama wróciła do swoich zajęć ale kątem oka patrzyła na Dziecko.
A Zuza powędrowała do łazienki, zgodnie z instrukcją oderwała sobie jeden kawałek papieru i powąchała. Potem zgniotła go, poszła do kuchni... otworzyła szafkę i wrzuciła do wiadra na śmieci!
- Co za porządne Dziecko:-) - pomyślała Mama
Za chwilę Zulka powtórzyła manewr: odrywanie - wąchanie - wyrzucanie. Potem jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze...

- Już sama nie wiem który sposób na marnowanie papieru jest lepszy, Zulki czy mój... - zamysliła się Mama

 
   
Mój Przyjaciel Kot
(7 lutego 2007)

Zima, zima! Na dworze wiał wiatr, sypało trochę śniegiem, mróz, ogólnie było zimno i nieprzyjemnie. Przyjaciel Kot siedział pod drzwiami balkonowymi i wyraźnie sugerował że chce wyjść na dwór. Mama Zuzanki spełniła jego życzenie i wypuściła go na balkon. Zuzanka natychmiast przykleiła buzię do szyby
i śledziła poczynania kota. Mama natomiast poszła do kuchni.
Po kilkunastu minutach do kuchni wpadła Zulka bardzo czymś przejęta.
- Koko! - poinformowała Mamę, chwyciła ją za rekę i zaczęła ciągnąć do pokoju.
No tak, na balkonie siedział zmarznięty Przyjaciel Kot, przysypany śnieżnym kocykiem i cicho miauczał. Hmm, Mama trochę o nim zapomniała..
- Koko! - powtórzyła Zulka, pokazała na kota, a potem przyłożyła Mamy rękę do klamki. Nie było już wątpliwości o co Dziecku chodzi:-) Mama wpuściła kota do pokoju, Przyjaciel Kot zamruczał
z zadowolenia, a Zulka zaraz mocno się do niego przytuliła:-)

Rano, przed śniadaniem. Oczywiście w kuchni pierwszy Kot, siedział przed pustą miską i dumał. Zulka podreptała do niego, przykucnęła obok i tak razem dumali. Zuzka po chwili ruszyła się i pobiegła do Taty. Chwyciła Tatę za rekę i zaciągnęła do kuchni.
- Koko! - pokazała na Kota - Papum! - pokazała na pustą miskę i na kartonik z kocimi chrupkami.
Tato z pomocą Zulki nasypał papum do kociej miski, a Dziecko ze szczęsliwą miną przykucnęło znowu przy kocie i obserwowało jak je:-)

Kto by pomyślał że Zulka tak dba o Kota:-)

 
   
Grunt to dobra organizacja:-)
(3 lutego 2007)

Był sobotni wczesny poranek. Zulka obudziła Rodziców i spragniona zabawy zaczęła brykac po łóżku. Rzucała się na kołdrę, turlała i uwieszała się na Przyjacielu Kocie. Rodzice zaspani jakoś nie przejawiali chęci na wspólną zabawę. Zulka więc razem z Kotem zeszła na podłogę i powędrowała do kuchni.
W mieszkaniu panowała cisza, słychać było jedynie Kota który zajadał chrupki ze swojej miski.
- No właśnie! Coś za cicho - zaniepokoili się rodzice
- Zulko, chodź do nas! - zawołał Tata

Dziecko przybiegło do pokoju. Na twarzyczce malował się uśmiech zadowolenia a szczęki pracowały coś znowu żując!
- O rany! co ona znowu je?! - zdziwiła się Mama
Tata zajrzał do buzi Zuzanki i znalazł tam ...kocie chrupki, już mocno rozdrobnione...

No tak, Rodzicom nie chciało się ruszyć, to dziecko samo zorganizowało sobie śniadanie:-)

 
   
Rysowanie i co z tego wynikło
(2 lutego 2007)

Popołudnie, wizyta u Babci. Zulka z zapałem rysowała kredkami, stawiając zamaszyste kreski i mnóstwo mikroskopijnych kropek, bardziej na dywanie niż na kartce. Po jakimś czasie zainteresowało ją gryzienie kredek, więc Mama doszła do wniosku, że rysowanie czas kończyć. Zulka obejrzała swoje rysownicze dzieło, odgryzła kawałek i uciekła za fotel. Ilość odgryzionego papiero nie była zbyt duża, więc Mama podarowała sobie wyjmowanie go z buzi Zuzanki. A Zulka z uśmiechem siedziała przy fotelu i żuła.
Minęło pare minut, a Zulka nadal żuła.
- Jak długo można żuć taki mały kawałek papieru? - zdziwiła sie Mama
- Zuzanko chodź do nas - zawołała Babcia
Zulka z zaciśnieta buzią i miną, która świadczyła że coś kombinuje, uciekła do drugiego pokoju.
Mamę zaintrygowało to jeszcze bardziej i przyprowadziła Zuzkę do kuchni. Kiedy Dziecko otworzyło buzię Mama przeraziła sie! Zobaczyła coś co wygladało na końcowy etap próchnicy! Wszystkie zęby były czarne, oprócz tego czarny język
i dziąsła! Co to jest?!
A miedzy górnym jednykami wciśniety był kawałek czarnego rysika z kredki, częściowo już spiłowany, zapewne przez dolne jedynki...

 
   
Rodzinne spanie
(27 stycznia 2007)

Po wspólnej zabawie, wspólna popłudniowa drzemka:-)

 
   
Mama - seria limitowana
(26 stycznia 2007)

Wreszcie! Zuzanka po 13 miesiącach powiedziała:
- Mama! Mama!
Mama zachwyciła się i poprosiła Zuzankę o powtórkę.
- Tata! Papa! - zawołała Zulka z uśmiechem
- Zulko, powiedz jeszcze raz Mama, m-a-m-a - zachęcił Tata Zuzanki
- Dada! - zawołał Dziecko i pobiegło do drugiego pokoju.

Wieczorem Zulka jeszcze raz powiedziała "mama" i to by było na tyle.
No cóż, jak widać "mama" to seria limitowana...

Ze słownika Zuzanki:
koko - kotek
au au - pies
kaka, kako - wszystkie ptaki, a w szczególności kaczka
kulu kulu - piłka
papum - jedzenie, jeść
dada - spacerek
nia - nie
i pierwsze zdanie: Ajka koko - głaskać kotka

 
   
Rewelacyjny Towar! Super jakość!
(20 stycznia 2007)

Tata Zuzanki pracuje ostanio nad wizualizacją wyposażenia dla hipermarketu. Przyniósł do domu prototypy koszyków aby wykonać dokumentację fotograficzną. Podczas sesji zdjęciowej koszyków, Zulka bardzo zapragnęła zostać modelką. Usadowiła się w koszyku i zaczęła pozować do zdjęć:-)
Na końcu powstała dość oryginalna karta katalogowa:-)

KARTA KATALOGOWA

1. Nazwa wyrobu: Koszyk Kliencki z towarem najwyższej jakości
2. Producent: pro.MEC i mKot
3. Opis funkcji
i parametrów użytkowych:
Umożliwia progresję radości i regresję snu.
4. Parametry
techniczno-instalacyjne:
Towar pochodzenia naturalnego.
Produkt wysoce odporny na zmęczenie.
5. Fotografia:
6. Dostawca: pro.MEC - produkt TYLKO na zamówienie
7. Cena towar bezcenny
 
   
Samolot
(16 stycznia 2007)

Jak wiadomo dzieci najbardziej zainteresowane są zawsze rzeczami zakazanymi. Zuza ma takich kilka,
a między innymi należy do nich obrywanie liści z roślin doniczkowych. Wyjątkowo upodobała sobie dorodny okaz Syngonium, który chyba wkrótce już przestanie być dorodny...
Wieczorem, po kilku okrążeniach w okolicach roślinki i kilku próbach zrywania liści, spróbowała jeszcze raz. Wykorzystując pozorną nieuwagę Mamy, zatoczyła koło przy doniczce.
- Zulko, nie wolno zrywać liści - przypomniała Mama z poważną miną
Zulka z miną "przecież wiem" zatoczyła drugie koło, tuż przy liściach. Wyciągnęła rączkę, żeby zerwać liść, już go dotknęła, spojrzała na poważną minę Mamy...
.i nagle rozłożyła raczki udając samolot poszybowała do przedpokoju!

Mamę najpierw zatkało, bo nie widziała wcześniej żeby Zula udawała samolot, potem roześmiała się i doceniła pomysłowość Córki:-)

 
   
W aptece
(13 stycznia 2007)

Mama z Zulką poszły do apteki. Po wejściu Mama poszukała wzrokiem czegoś co mogłoby na dłuższą chwilę zainteresować Zuzę. Prawie metrowa, tekturowa choinka z reniferem reklamująca Rennie, wydawała się odpowiednia.
- Zulko, zobacz jaka fajna choinka! I jaki ładny renifer! Pooglądaj sobie - zachęciła Mama
Dziecko z błyskiem w oku ruszyło w stronę choinki, a Mama zajęła się kupowaniem leków.
Po chwili Pani Aptekarka jakby przestała słuchać Mamę, a na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Mama pomyślała szybko, że ten uśmiech na pewno jest ściśle powiązany z Zuzą.

A Zulka stała pod drzwiami wyjściowymi z większą od niej choinką i reniferem
w objęciach gotowa już do wyjścia..:-)

 
   
Deserek dla kota
(11 stycznia 2007)

Zuza od paru dniu uczy się samodzielnego jedzenia. Na razie tylko testowane są deserki. Po obiadkach skala zabrudzeń i sprzątania w domu jest zbyt duża:-)

W połowie zjadanego deserku Zuza postanowiła podzielić się posiłkiem z innymi. Tym razem padło na Przyjaciela Kota. Nabrała łyżeczką mus i podreptała do niego. Wepchnęła mu łyżeczkę do pyszczka. Przyjaciel Kot chyba nie był zachwycony, bo odwrócił głowę. Zulka postała przed nim chwilę, a potem włożyła mu łyżeczkę pod łapę i odwróciła się do Mamy. Na buzi malował się szeroki uśmiech i zadowolenie.

No tak, Przyjaciel Kot przecież woli, tak samo jak Zulka, sam jeść łyżeczką...:-)

 
   

Pierwszy rysunek Zuzanki
(8 stycznia 2007)

 
   
1 urodziny Zuzanki
(23 grudnia 2006)

Dzisiaj o 7.55 Zuzanka skończyła roczek!
Wszystkiego najlepszego Zuzanko!!